Chiny - wyroki zatrzymanych Tybetańczyków

Jak donosi serwis gazeta.pl w chińskich sądach zostały zakończone procesy kolejnych Tybetańczyków, którzy brali udział w marcowych protestach. Chińczycy zapewnili, że w żadnym z wyroków nie zapadła kara śmierci, mimo to władze Chin nie podały wysokości wyroków.

Na szczęście Chiny zdają sobie sprawę, że cały świat patrzy na ich ręce i dlatego też zdecydowały się nie stosować kary śmierci. Faktem jest, że wielu z protestujących zostało uwolnionych, a część otrzymała kary więzienia - od 4 lat po dożywocie.

Olimpiada coraz bliżej, więc Chiny nie chcą pogarszać swojej sytuacji. Nie chcą już protestów, nie chcą już kampanii takich jak RęcePrecz odTybetu, chcą po prostu przeprowadzić dobrą olimpiadę bez protestów i sprawy Tybetu.

A co z Tybetańczykami? Co z Tybetem? Sprawa Tybetu na pewno powróci jako główny wątek, ale dopiero po olimpiadzie. Wtedy Chiny będą robić porządek w sprawie Tybetu, ale to dopiero po olimpiadzie, dopiero gdy oczy całego świata nie będą już zwrócone w stronę Chin.

Jak donosi gazeta.pl Chiny zaapelowały do Dalajlamy, aby otwarcie obiecał, że nie będzie w żaden sposób wspierał zakłócania olimpiady.  Jak widać olimpiada jest dla Chin celem samym w sobie i od osoby, którą na codzień szkalują i pomawiają o wspieranie zamieszek, wymagają teraz składania obietnic.

Ciężko zrozumieć postawę Chin - z jednej strony same łamią prawa człowieka w Tybecie i mordują Tybetańczyków, a z drugiej strony proszą aby nie zakłócać im olimpiady. Wygląda na wielką hipokryzję, nie sądzicie? RęcePrecz odTybetu! A Ty, Dalajlamo nie powinieneś składać żadnych obietnic w zaistniałej sytuacji, niech Chiny nie będą miały pewności, czy olimpiada będzie spokojna…

Jak poinformował serwis onet.pl delegacja  wysłanników Dalajlamy zmierza do Pekinu. Rozmowy mają odbyć się we wtorek i w środę, czyli 1 i 2 lipca. Również chińska agencja potwierdziła, że mają mieć tego typu rozmowy. Czyżby hasła ręcePrecz odTybetu miały przynieść poprawę stosunków między Chinami a Tybetem?

Niestety raczej nie można spodziewać się przełomu. Chiny nadal oksarżają Dalajlamę o ostatnią falę protestów przeciwko Chinom i na pewno nie zamierzają dać Tybetowi więcej autonomii. Wręcz przeciwnie - należy spodzeiwać się, że sytuacja w Tybecie będzie coraz bardziej napięta i doprowadzi albo do zaludnienia Tybetu Chińczykami, albo do wojny między Tybetem a Chinami.

Pamiętając o tym, że poparcie Tybetańczykom jest bardzo potrzebne, kampania RęcePrecz odTybetu trwa nadal i będzie trwać tak długo, jak sprawa Tybetu będzie ważna i istotna, a prawa Tybetańczyków do wolności i tożsamości narodowej będą łamane.

Pekin czeka na Olimpiadę a Tybetu nie ma …

Jak się okazuje, w Pekinie już widać oznaki nadciągając Olimpiady - donosi wyborcza.pl. Ulice są ponoć czystsze, ludzie bardziej uśmiechnięci i uprzejmi i wszyscy czekają tylko na Olimpiadę, przekonując świat, że wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. Jedno się za to nie zmieniło - podejście do sprawy Tybetu.

W Chinach nikt nie zwraca uwagi na problem Tybetu, nie mówiąc już o jakiejkolwiek solidarności z Tybetem - tym bardziej nikt nie odważy się wspierać akcji RęcePrecz odTybetu. Chińczycy pytani o Tybet wypowiadają slogany, którymi są karmieni przez chiński rząd.

Niestety, nie można oczekiwać, że w podejściu Chińczyków się coś zmieni. Ich zdaniem problemu z Tybetem po prostu nie ma. Propaganda chińska dział na tyle dobrze, że Chińczycy nie rozumieją tragedii, która dzieje się w Tybecie.

RęcęPrecz odTybetu - niech nowa kampania zmieni świat. Co prawda Chińczycy swojego podejścia nie zmienią, chyba że stanowisko zmieniłby rząd chiński, ale na to prawdę powiedziawszy nie ma co liczyć. Zwróćmy jednak uwagę na problem w Polsce i na świecie - niech Tybetańczycy nie pozostają osamotnieni!