Za 30 dni Olimpiada w Chinach…

Już za 30 dni startuje olimpiada w Chinach jako donosi interia.pl . Na olimpiadzie Chiny pragną zaprezentować się jako nowoczesny kraj i tym samym najprawdopodobniej przyciągnąć kolejnych inwestorów i partnerów handlowych.

Zamieszki w Tybecie, które miały miejsce w marcu w Lhasie doprowadziły do głośnych sprzeciwów przeciwko olimpiadzie i wiele środowisk zaczęło nawoływać do bojkoty igrzysk olimpijskich.

Jak jednak mówi przewodniczący MkOL:

Bojkot nie rozwiązuje niczego. Przeciwnie - ukarze niewinnych sportowców i przeciwdziała czemuś, co z pewnością warto organizować

Także Dajajlama, przywódca Tybetańczyków jest przeciwny bojkotowi olimpiady. Pytanie jednak, czy Tybetańczycy wytrzymają? Taka okazja zwrócenia uwagi na problem Tybetu może się już nie powtórzyć, bo olimpiada w Chinach nie ma miejsca codziennie. Może to ostatnia szansa na wolność dla Tybetańczyków?

Tak czy inaczej ciężko przewidzieć co się wydarzy w związku z olimpiadą i czy dojdzie do bojkotu i zakłóceń igrzysk. Jedno jest pewne - zwolennicy kampanii RęcePrecz odTybetu będą na bieżąco relacjonować wydarzenia z Pekinu dla swoich wiernych czytelników ;)

Dalajlama traci kontrolę? Czas odejść?

W wywiadzie z The Financial Times Dalajlama przyznał, że traci kontrolę nad swoimi zwolennikami, jak donosi portal tvn24.pl Dalajlama nadal jest zwolennikiem pokojowych rozmów z Chinami, a Tybetańczycy widzą, że dialog z Chinami nie przynosi żadnych rezultatów, chcą po prostu działania, a nie kolejnych tur rozmów.

Sam Dalajlama jest również przeciwny przemocy, jednak Tybetańczycy są już gotowi do kolejnych protestów i fali przemocy - wszystko po to, aby w końcu odzyskać wolność i móc mieszkać w wolnej ojczyźnie. Czy jednak Chiny również nie stosują przemocy i to jeszcze na większą skalę? RęcePrecz odTybetu i od Tybetańczyków!

Dalajlama przyznał, że jeśli przemoc ze strony Tybetańczyków przybierze na sile, będzie musiał zrezygnować ze stanowiska przywódcy narodu, bowiem przemoc jest sprzeczna z religią Tybetańczyków - buddyzmem.

Czy jednak można spodziewać się pokojowego rozwiązania problemu tybetańskiego? Mało prawdopodobne, by Chiny dały Tybetowi większą autonomię. Pozostaje zatem nagłaśniać problemy w Tybecie, a kampania RęcePrecz odTybetu jest bardzo dobrą i dość popularną w ostatnim czasie metodą takiego nagłaśniania.

Jak donosi gazeta.pl Chiny zaapelowały do Dalajlamy, aby otwarcie obiecał, że nie będzie w żaden sposób wspierał zakłócania olimpiady.  Jak widać olimpiada jest dla Chin celem samym w sobie i od osoby, którą na codzień szkalują i pomawiają o wspieranie zamieszek, wymagają teraz składania obietnic.

Ciężko zrozumieć postawę Chin - z jednej strony same łamią prawa człowieka w Tybecie i mordują Tybetańczyków, a z drugiej strony proszą aby nie zakłócać im olimpiady. Wygląda na wielką hipokryzję, nie sądzicie? RęcePrecz odTybetu! A Ty, Dalajlamo nie powinieneś składać żadnych obietnic w zaistniałej sytuacji, niech Chiny nie będą miały pewności, czy olimpiada będzie spokojna…

Jak poinformował serwis onet.pl delegacja  wysłanników Dalajlamy zmierza do Pekinu. Rozmowy mają odbyć się we wtorek i w środę, czyli 1 i 2 lipca. Również chińska agencja potwierdziła, że mają mieć tego typu rozmowy. Czyżby hasła ręcePrecz odTybetu miały przynieść poprawę stosunków między Chinami a Tybetem?

Niestety raczej nie można spodziewać się przełomu. Chiny nadal oksarżają Dalajlamę o ostatnią falę protestów przeciwko Chinom i na pewno nie zamierzają dać Tybetowi więcej autonomii. Wręcz przeciwnie - należy spodzeiwać się, że sytuacja w Tybecie będzie coraz bardziej napięta i doprowadzi albo do zaludnienia Tybetu Chińczykami, albo do wojny między Tybetem a Chinami.

Pamiętając o tym, że poparcie Tybetańczykom jest bardzo potrzebne, kampania RęcePrecz odTybetu trwa nadal i będzie trwać tak długo, jak sprawa Tybetu będzie ważna i istotna, a prawa Tybetańczyków do wolności i tożsamości narodowej będą łamane.

Jak można przeczytać na stronie sport.wp.pl Pekin planuje osiedlić w Tybecie milion Chińczyków po zakończeniu Igrzysk Olimijskich. W ten sposób Chińczycy planują walczyć z kulturą i tożsamością Tybetańczyków. W ten sposób Tybetańczycy staną się ostatecznie mniejszością na swoich ziemiach - RęcePrecz odTybetu!!!

Władze chińskie oczywiście całkowicie zaprzeczają, aby planowały lub już teraz wykonywały w jakikolwiek sposób celowe i planowane zasiedlanie Tybetu przez Chińczyków. W ten sposób władze chińskie chcą walczyć z Tybetem - niszczać kulturę i świadomość narodową Tybetańczyków.

Dajaljama powiedział, że obawia się, że Tybetańczycy ostatecznie nie wytrzymają i wezmą sprawę Tybetu we własne ręce. Co to oznacza? Można spodziewać się nawet wybuchu krwawego powstania przeciwko Chinom, gdzie Tybetańczycy będą walczyć do ostatniej krwi. Czy taki ma być los Tybetańczyków? Czy tak ma zakończyć los Tybet? RęcePrecz odTybetu - nie pozwólmy, aby pamięć o Tybecie zniknęła ze świadomości…

Na stronie gazeta.pl pojawił się ciekawy wywiad z Tseringiem Tashim - przedstawicielem Dalajlamy. Jak informuje Tsering, Tybet nadal pozostaje w zasadzie odcięty od świata a niezlaeżne media nie mają wstępu. Jak poinformował i zapewnił przedstawiciel Dalajlamy, Tybetańczycy wcale nie dążą do oderwania Tybetu od Chin, a jedynie do autonomii Tybetu, tak aby kultura tybetańska mogła przetrwać.

Przedstawiciel Dalajlamy również jasno dał do zrozumienia, że wszystkie wyrazy solidarności z Tybetem są Tybetańczykom bardzo potrzebne. Więcej informacji i szczegółów można przeczytać na stronie gazeta.pl.

Ciekawe, czy przedstawiciel Dajaljalmy słyszał już o polskiej akcji ręcePrecz odTybetu i ciekawe co by na to powiedział. Czy dla Tybetańczyków jest to również rodzaj swoistego poparcia i wsparcia ich narodu? Pewnie się tego nie dowiemy, ale jedno jest pewne - kampania RęcePrecz odTybetu już wkrótce dotrze do jeszcze szerszego grona odbiorców i zwolenników

Zgodnie z informacją na stronie polskieradio.pl Dalajlama rozpoczął wizytę w Australii, gdzie wygłosi serię wykładów w Sydney. Dalajlama spotka się również z władzami Australii, chociaż sama Australia ma świadomość, że może nie spodobać się to rządowi chińskiemu i wpłynąć na pogorszenie stosunków na linii Pekin - Sydney.

Jak się okazuje, zakończeniem wizyty Dalajlamy w Australii będzie koncert na rzecz wolnego Tybetu. Czy padnie hasło ręcePrecz odTybetu? Zobaczymy. Na szczęście jednak sprawa Tybetu jest poruszana na arenie międzynarodowej i należy mieć nadzieję, że Chiny w końcu zrozumieją, że inne państwa mogą traktować Chiny jako partnera przez sprawę Tybetu - a pod tym względem Chiny najlepiej nie wypadają…

Chiny oskarżają Tybet - Dalajlama winny?

Zgodnie z informacją zawartą w portalu gazeta.pl to Dalajlama jest odpowiedzialny za działania terrorystyczne mnichów. Według chińskiej agencji rządowej tybetańscy mnisi podkładali bomby pod koszary wojskowe, stacje benzynowe, a także transformator. Ponoć do Dalajlama nakłaniał mnichów do zamachów - tak twierdzą władze chińskie.

Jak się jednak okazuje rząd tybetański, który aktualnie znajduje się na wygnaniu, opublikował wypowiedzi Dalajlamy - wyrażone są w nich jasno poglądy duchowego przywódcy, w których krytykuje on otwarcie przemoc, terroryzm, popiera rozwój Chin czy też Igrzyska Olimpijskie.

Czyżby zatem ze strony Chin rosła kolejna propaganda, mająca na celu obniżenie morale Tybetańczyków? A może Chiny chcą przekonać, że Tybet nie zasługuje na niepodległość? Nieważne jakie są aktualne zamiary Chin, kampania RęcePrecz odTybetu będzie trwać nadal. Nie pozwólmy Chinom bezkarnie drwić z Tybetu i zmieniać faktów, a fakty niestety są takie, że to Chiny stosują przemoc wobec Tybetu, a nie na odwrót