Jak można przeczytać w serwisie http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5686936,Tybet_po_olimpiadzie__przykrecanie_sruby.html sytuacja Tybetu po olimpiadzie w Chinach niestety pogorszyła się. Rozmowy między Tybetem a Chinami nie są już kontynuowana, a Tybetańczycy są zastraszani i pozbawiani dostępu do informacji.
W serwisie można przeczytać:
Zabrakło wspólnego i konsekwentnego stanowiska politycznego. Zachód nie podjął żadnej poważnej inicjatywy, która mogłaby wymusić na Chinach demokratyzację życia w Tybecie. Nic się nie zmieni, dopóki nasi przywódcy nadal będą mówić Chinom: W tym Tybecie to robicie źle, poprawcie się, a tymczasem kupcie nasze surowce i wpuśćcie nasze koncerny.
Taka niestety jest prawda - świat nie robił i nie robi nic, aby wymóc na Chinach polepszenie sytuacji Tybetańczyków, a wręcz poprzez olmpiadę w Chinach represje w stosunku do Tybetańczyków są jeszcze większe - zostały wprowadzone podczas olimpiady pod pozorem spokojnego przeprowadzenia olimpiady i trwają do dziś mimo, że olimpiada już się zakończyła.
A Chiny? Nie ma się co dziwić, że wykorzystują sytuację, bo brak wyraźnych głosów sprzeciwu mogą traktować tylko jako aprobatę swoich działań i skrzęknie korzystają ze swoich możliwości całkowitej kontroli nad Tybetańczyków. Kto jednak weźmie na swoje ręce krew zabitych Tybetańczyków? To cały świat będzie musiał się wstydzić, że w sprawie Tybetu nikt nie zrobił nic i że 100 lat, Tybetańczycy będą, ale już tylko w książkach… A ręcePrecz odTybetu nie krzyczy już nikt, niestety…
Brak tagów dla tego wpisu.