Olimpiada w Chinach zbliża się wielkimi krokami, ale niestety wszystkie ostatnie wydarzenia potwierdzają, że Chiny nic nie robią sobie z tego, że cały świat patrzy im na ręce. Przykładem jest nie tylko sprawa Tybetu, ale także … brak dostępu do Internetu dla międzynarodowych dziennikarzy.
O tym, że w Chinach niektóre strony są poblokowane wiedzą wszyscy. Przekonali się o tym również dziennikarze przybyli do Chin, którzy chcieli korzystać ze stron różnych międzynarodowych agencji. Jak się okazuje do wielu stron nie mają oni dostępu, a MKOl nie zamierza z tym nic zrobić, bowiem twierdzi, że sprawa Internetu jest wewnętrzną sprawą Chin, więc MKOl umywa ręce i udaje, że problemu nie widzi.
Podobnie jest ze sprawą Tybetu. Sprawa Tybetu trochę przycichła, co prawda pojawiają się w tle gesty solidarności z Tybetem, ale są one na tyle małe, że niestety schodzą na dalszy plan. Na to właśnie liczyły Chiny - piękna Olimpiada i pominięcie sprawy Tybetu, nie zwracanie uwagi opinii publicznej na problemy Tybetańczyków, na łamanie praw Tybetańczyków.
Akcja RęcePrecz odTybetu trwa dalej, to już 3 miesiąc kampanii, a kampania nadal trwa, nadal pojawiają się gesty solidarności z Tybetem. Szkoda tylko, że świat ich nie zauważa, bo dla świata liczy się przede wszystkim Olimpiada, a problemy w Tybecie to tylko jakaś mglista sprawa.
Tagi: komitet olimpijski chiny, olimpiada pekin, ręceprecz odTybetu